Tyszkiewicz: UE wyciągneła wnioski a nieskuteczności własnej polityki względem Białorusi

Panie pośle, jest pan przewodniczącym parlamentarnego zespołu do spraw Białorusi. Ostatnio na Białorusi odbyły się wybory, więc to dobra okazja, aby o niej porozmawiać. Pierwsza sprawa to zawieszenie sankcji UE w stosunku do białoruskiej elity, prezydent Łukaszenka może już jeździć na Zachód. Co pan sądzi o takim kroku?

Robert Tyszkiewicz: Unia, w tym Polska postanowiła dać szansę reżimowi w Mińsku, ale szansę warunkową. Sankcje zawieszono na pół roku, po to, by kontynuować dialog polityczny na podstawowym poziomie i przekonać się czy ta zachęta do współpracy ze strony UE będzie miała przełożenie na demokratyczne zmiany i reformy na Białorusi. To jest także okazja do tego, by odmrozić wiele ważnych spraw dla społeczeństwa białoruskiego. Mówimy o szansie na umowę wizową pomiędzy Białorusią, a UE, która pozwoliłaby na swobodniejsze podróżowanie i sprawiła, że obywatele Białorusi mogliby za pieniądze, które nie stanowiłyby bariery finansowej uzyskiwać wizy shengeńskie i podróżować po Europie. Miejmy nadzieję, że stworzy to również szanse lepszej współpracy gospodarczej i uruchomi współpracę między samorządami. Wszystkie działania adresowane bezpośrednio do społeczeństwa białoruskiego, omijające propagandę, mają na celu przekonanie ich, jak się żyje w UE, w Polsce, na czym polega zaleta systemu demokratycznego. Pozwolić im zetknąć się z atmosferą wolności, demokracji, poczuciem swobody i możliwościami wolnej konkurencji.

Komentuje się, że sankcje zostały zniesione w dziwnym momencie, po wyborach parlamentarnych, w których żaden przedstawiciel do parlamentu się nie dostał. Czy te wybory były sfałszowane czy opozycja jest słaba?

Wybory były sfałszowane, o czym świadczą opinie organizacji międzynarodowych, które obserwowały te wybory. Natomiast UE wyciągnęła wnioski z nieskuteczności własnej polityki izolacji. Ta polityka nie doprowadziła do najmniejszych postępów w dziedzinie demokracji na Białorusi, a jedynie utrwalała reżim. Dodatkowo UE wyciągnęła wnioski z agresywnej, neoimperialnej polityki rosyjskiej, która dąży do całkowitego gospodarczego, ekonomicznego i kulturowego uzależnienia Białorusi od Rosji, z perspektywą zagrożenia niepodległości tego państwa. Rachunek jest tutaj prosty. Białoruś musi mieć alternatywę, ale czy zechce z niej skorzystać to już od UE nie zależy, ale rękę wyciąga. Moment zawieszenia sankcji może budzić wątpliwości, dyskusje na ten temat toczyły się we wszystkich europejskich parlamentach. Rzecz w tym, że alternatywą jest powrót do kompletnego zamrożenia, za czym nie jest opozycja demokratyczna. Ja rozumiem to w ten sposób. Przez pół roku będzie następował dialog na poziomie politycznym, który ma pokazać, czy może nastąpić nowe, prawdziwe otwarcie między Białorusią i UE. Te pół roku to czas na przygotowanie strony białoruskiej do podjęcia przez nią strategicznych decyzji.

Bardzo krytykowana jest wizyta ministra Sikorskiego na Białorusi przed wyborami. Na ile to była jego inicjatywa, a na ile był on wysłannikiem Unii Europejskiej?

Minister Sikorski pojechał na chwilę przed posiedzeniem Grupy Roboczej po to, by zaprezentować Białorusi stanowisko UE i po ty by poruszyć sprawy naszego sąsiedztwa. Nie dopatrywałbym się w tym jakieś oznak kursu politycznego, czy mówiąc krótko zdrady ideałów demokracji. Po prostu mamy po wschodniej stronie granicy UE niedemokratyczny reżim. Aby móc wpływać lub inspirować pewne zmiany tego reżimu musimy się z nimi spotykać. To nie jest dla nikogo, również dla ministra Sikorskiego komfortowa i przyjemna okoliczność. Jednak bez tych rozmów nic się nie zmieni. One muszą być kontynuowane z pełną świadomością i znajomością partnera, który jest po drugiej stronie. Chodzi o ty, by sygnały z UE przekazywać na odpowiednio wysokim politycznym szczeblu, by brzmiały poważnie. Musimy mieć pewność, że ośrodki władzy centralnej na Białorusi mają pełną informację o oczekiwaniach i strategii UE.

W zarzutach opozycji pojawiały się głosy, że rząd Polski jest gotowy przehandlować Andżelikę Borys i Związek Polaków na Białorusi za ustępstwa ze strony reżimu Łukaszenki.

To całkowita nieprawda, która wynikła z ogromnych emocji i ze złej woli. Polska ma jasne stanowisko w sprawie mniejszości polskiej na Białorusi. Celem naszych działań jest powrót tej mniejszości do legalnej działalności na drodze i w sposób, jaki sama ta mniejszość określi, a dokładniej Związek Polaków na Białorusi pod kierownictwem Andżeliki Borys, bo tylko ten związek jest przez Polskę uznawany. Rząd Polski nie ma i nie miał zamiaru wpływać na ścieżkę, którą ZPB określa dla starań o swoją relegalizację. Jedynie wszelkimi metodami dyplomatycznymi będzie związek wspierać we wszelkich kontaktach z władzami białoruskimi. My musimy ze być z ZPB solidarni, ale to oni lepiej wiedzą, jaka droga bez zagrożenia dla jedności związku może być skuteczna i jest możliwa w staraniach o powrót do legalności. Żaden polski polityk z prawej czy lewej strony sceny politycznej nie jest mądrzejszy od nich. To oni przetrwali lata nielegalnego działania, zachowali jedność i struktury i potrafią zgromadzić wokół siebie duże środowisko. My mamy być z nimi solidarni i wspierać ich ze wszystkich sił i przekazywać stronie białoruskiej proste informacje: Prawo mniejszości narodowej do swobodnej działalności jest elementarnym prawem człowieka i obywatela. Nie może być mowy o pełnych i dobrych kontaktach między UE a Białorusią, jeżeli Białoruś tych praw nie będzie przestrzegać w stosunku do mniejszości polskiej oraz innej mniejszości. Stosunek do mniejszości jest w kulturze europejskiej probierzem demokracji, jest najwrażliwszym papierkiem lakmusowym przestrzegania fundamentalnych standardów demokracji. Ja sprawy ZPB nie łącze z wielką polityką. To nie jest kwestia polityki tylko przestrzegania praw człowieka.

Proszę sobie wyobrazić Białoruś za rok, czy coś się zmieni?

Wszyscy mamy nadzieję, że działania UE i Polski, bo Polska jest liderem tych działań w UE doprowadzi do obniżenia strachu i lęku i poszerzy przestrzeń wolności. Jakie z tego powstaną owoce na Białorusi to zależy już od jej obywateli. My możemy tworzyć lepsze warunki dla białoruskich demokratów dla społeczeństwa obywatelskiego na Białorusi do rozwoju do walki o swoje słuszne prawa. Nie mamy takiej zdolności, by podyktować warunki i tempo demokratyzacji Białorusi. Natomiast mamy zdolności, by poprzez otwarte granice, poprzez budowanie większej obecności UE i Polski na Białorusi tworzyć ku temu lepsze warunki. To jest dziś nasze zadanie i temu posłuży decyzja o czasowym zawieszeniu sankcji. Ona pozwoli uruchomić niewielki dialog polityczny, ale pozwoli stworzyć bardziej przepuszczalne granice, umożliwi współpracę samorządowców, firm, instytucji poza rządowych. Na takim otwarciu demokracja białoruska może tylko zyskać.

 

Strona jest administrowana przez pracowników biura poselskiego Roberta Tyszkiewicza w Białymstoku.
Kopiowanie i wykorzystywanie informacji wymaga zgody biura poselskiego.

Copyright © 2011-2018 Biuro Poselskie Roberta Tyszkiewicza.

Projekt i realizacja copyright © 2011-2018: Piotr Robert Konopelko.