Moja historia

Spis treści

 

14aMój Białystok, mój patriotyzm

Od dziecka jestem związany z Białymstokiem. To miasto mego dzieciństwa; miasto, w którym żyli moi rodzice, w którym wychowywałem się ja i moje rodzeństwo. Mimo wielu  propozycji i możliwości wyjazdu pozostałem mu wierny do dziś. Jestem lokalnym patriotą. Wiem doskonale, że Białystok i województwo podlaskie mają w sobie olbrzymi potencjał. Ukazanie go całej Polsce oraz skuteczne wykorzystanie dla rozwoju regionu - to cel, jaki sobie stawiam w mojej publicznej służbie.

 Wychowałem się na opowieściach mojej mamy, która przeżyła pobyt na Syberii. Niezbyt często o tym mówiła, ale gdy już zaczynała wspominać, miałem świadomośc tego, że jest prawdziwą bohaterką. Przeżyć tam, zachować człowieczeństwo, pomagać innym (a tak robiła moja mama), a potem wrócić do Polski i tu od podstaw budować swoje życie - to prawdziwy egzamin z bycia człowiekiem. Jestem dumny z mojej mamy i z całej mojej rodziny, bo zdawała  ona i zdaje ten egzamin do dziś, nigdy się przed nim nie uchylając.


W opozycji od 17. roku życia

Patriotyzm nigdy nie był dla mnie pustym słowem. Zapewne dlatego w 1980 roku, jako uczeń II Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku, założyłem Samorządne Zrzeszenie Uczniowskie. Pomny nauk, jakie przekazywali nam animatorzy ruchu oazowego, chciałem walczyć o wolną Polskę. I robiłem to. Na przełomie 1980 i 1981 roku zorganizowałem strajk szkolny, za co zostałem relegowany ze szkoły. Maturę zdałem wieczorowo, pracując jako sanitariusz w pogotowiu ratunkowym. Studiowałem następnie filologię polską na  filii Uniwersytetu Warszawskiego w Białymstoku (nie ukończyłem studiów). Wyrzucenie ze szkoły, trudności w zdaniu matury i kontynuowaniu nauki - ze względu na moje poglądy - nie wpłynęły jednak na moją działalność opozycyjną.

W styczniu 1982 roku, czyli w najtrudniejszym okresie stanu wojennego, razem z grupą przyjaciół (Janem Budelem, Arturem Janem Szczęsnym i Mirosławem Małyszko) założyłem Młodzieżowy Komitet Obrony Społecznej (MłoKOS) i zostałem jego przewodniczącym. MłoKOS wzorował się na solidarnościowych Komitetach Oporu Społecznego. Chcieliśmy robić to samo co członkowie KOS-ów: kolportować wydawnictwa, informować o represjach stosowanych w naszym środowisku, organizować pomoc dla osób represjonowanych.

Postanowiliśmy również wydawać własne pismo. Tak powstał niezależny miesięcznik "Nasz Głos", który ukazywał się w podziemiu aż do 1989 r. Pamiętam, że w pierwszym numerze napisaliśmy, iż reprezentujemy młodzież nieobojętną na terror stanu wojennego, która chce aktywnie uczestniczyć w podziemnej działalności. "Nasz Głos" w nakładzie 1 tys. egzemplarzy trafiał do uczniów wszystkich białostockich szkół średnich. Tworzyliśmy również Koła Oświaty Niezależnej. Na spotkaniach w białostockich szkołach dyskutowaliśmy o 'białych plamach" polskiej historii i literatury.

Jestem dumny z tego, że jako bardzo młodzi ludzie działaliśmy w konspiracji. Stworzyliśmy bardzo skuteczne siatki kolportujące wydawnictwa i ulotki - bezpieka nigdy nie zdołała ich rozpracować. Byliśmy lepsi od wielu studentów i członków "Solidarności", działających wówczas w białostockiej opozycji. Nic dziwnego, że już w 1983 r. poproszono nas o współpracę z Tymczasową Komisją Regionalną "Solidarności" w Białymstoku.

20. urodziny spędziłem w więzieniu. Bezpieka nic się ode mnie nie dowiedziała.

Aktywność grupy "MłoKOS" zwróciła uwagę SB. 12 kwietnia 1983 r. zostałem aresztowany. Najpierw była rewizja w domu, pierwsza z wielu, jak się miało później okazać. Znaleźli trochę bibuły, maszynę do pisania, kilka numerów "Naszego Głosu". Potem cela w ponurym gmachu przy ul. Kopernika w Białymstoku. Tam właśnie spędziłem swoje 20. urodziny. W innej celi siedziała moja ówczesna sympatia Ania. Aresztowali ją tylko po to, by wydobyć ze mnie, z kim współpracuję. Nie dowiedzieli się niczego. Nie podałem ani jednego nazwiska. Do dziś jestem z tego dumny. Ania też nikogo nie wydała. Była niesamowita, prawda? Kiedy spotkaliśmy się kilka miesięcy później, Ania mnie nie poznała. Schudłem w więzieniu prawie 20 kilogramów.

O czym myślałem siedząc w więzieniu? Wcale nie o tragizmie mojej sytuacji, wręcz przeciwnie. Zastanawiałem się, jak poukładać na nowo nasz Młodzieżowy Komitet Oporu Społecznego, jak wznowić wydanie "Naszego Głosu", gdy już znajdę się na wolności. To nie było bohaterstwo, raczej - upór i złość, aby wytrwać przy swoim i nie dać się złamać. By powiedzieć "nie" systemowi komunistycznemu i potem przy tym sprzeciwie pozostać. Udało się - mnie i wielu moim przyjaciołom. Mimo wyrzucania ze szkół, rewizji, przesłuchań, wieloletniej inwigilacji przez bezpiekę, a potem, w 1985 roku - także drugiego aresztowania.


Na studiach - Ruch Solidarności Młodych.

Jako studenci założyliśmy Ruch Solidarności Młodych. Stawialiśmy na rozwój niezależnej kultury, pomoc materialną i promocyjną dla niezależnych twórców. Chcieliśmy też kształtować aktywną i świadomą postawę obywatelską młodych Polaków. Wciąż wydawaliśmy "Nasz Głos" oraz niezależne wydawnictwa książkowe. To dzięki Ruchowi tysiące białostoczan miało wówczas dostęp do podziemnych wydawnictw. Wtedy też narodził się pomysł, by wydawać własne pismo literackie. Sam wymyśliłem jego tytuł - "Kartki". Przetrwały do dziś.

Z tamtego okresu zostało we mnie przekonanie o tym, co jest najważniejsze - że liczy się przyjaźń, zaufanie i solidarność. To właśnie działalność opozycyjna nauczyła mnie, jak ważne jest budowanie wspólnoty, w której każdy sobie ufa i wzajemnie szanuje. Taka grupa jest w stanie zmienić świat na lepsze. Pamiętałem o tym także wtedy, gdy w latach 90-tych tworzyłem własną firmę, oraz gdy zająłem się budowaniem podlaskiej Platformy Obywatelskiej. To dzięki wsparciu wielu ludzi w latach 80-tych miałem odwagę, by zostać oficjalnym rzecznikiem prasowym Zarządu Regionu Białostockiego "Solidarności" i - jako jedyny - podawać swoje nazwisko w publikowanych przez nią wydawnictwach. Ale miałe tez odwagę, by odejść z "Solidarności" na początku lat 90-tych, kiedy stwierdziłem, że w wolnej Polsce chcę spróbować własnych sił w budowaniu nowej rzeczywistości, niekoniecznie tej politycznej.

Własna firma, sukces ogólnokrajowy - a jednak czegoś mi brakowało...

W 1992 roku założyłem prywatne wydawnictwo "Publikator". Zaczynaliśmy od dwóch komputerów ustawionych w małym pokoiku w budynku przy ul Branickiego w Białymstoku. Po kilku latach byliśmy już znani na rynku ogólnopolskim. Pamiętam, że na początku naszej działalności musieliśmy wyjaśniać nowopowstałym firmom, czym jest reklama i dlaczego należy z niej korzystać. To były lata ciężkiej pracy i ogromnego ryzyka podczas podejmowania strategicznych dla firmy decyzji. Wiele zawdzięczam mojej żonie Agnieszce, która bardzo mnie wspierała, bo wierzyła w powodzenie tego przedsięwzięcia.

Udało się. A ryzyko się opłaciło. Stworzyliśmy kilkudziesięcioosobowy zespół zgranych ludzi, zaangażowanych w swoją pracę. Wprowadziliśmy na ogólnopolski rynek pisma branżowe, który cieszyły się - i cieszą - wysokim uznaniem w całym kraju. Firma działa do dziś, choć już beze mnie.


W Platformie Obywatelskiej - od samego początku. Byłem w hali Olivii.

Zawsze marzyłem o tym, by służyć swemu regionowi także na forum publicznym. Dlatego gdy w 2001 roku powstawała Platforma Obywatelska, pojechałem do hali Olivii w Gdańsku. Słuchałem tego, co mówili: Donald Tusk, Andrzej Olechowski i Maciej Płażyński. Czułem niesamowitą energię, która emanowała z zebranych wówczas w hali ludzi. I doszedłem do wniosku, że Platforma to fascynujący projekt społeczny, który ma duże szanse na powodzenie. Wtedy nie sądziłem, że tak mocno zaangażuję się w budowanie Platformy Obywatelskiej. Widziałem swoją rolę raczej jako osoby wspierającej, choć stojącej nieco z boku.

Szybko okazało się jednak, że aby w regionie podlaskim Platforma rzeczywiście zaistniała, trzeba się w jej budowanie mocno zaangażować. Tak zrobiłem. Na początku postawiłem na Białystok. Tu rozwijałem struktury partii jako przewodniczący powiatu. W 2006 roku zostałem przewodniczącym Regionu Podlaskiego. Byłem już wtedy posłem PO V kadencji Sejmu RP. Każdy element mojej działalności publicznej uważałem za służbę na rzecz regionu podlaskiego i jego mieszkańców - i tak jest do dziś.

W 2007 r. po raz drugi zostałem wybrany posłem na Sejm RP. Zdobyłem 30 971 głosów. Od tej pory w Sejmie pracuję jako wiceprzewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych oraz przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Białorusi. Angażuję się w sprawy Polaków na Białorusi, utrzymuję też stały kontakt z białoruskimi działaczami opozycyjnymi. Wielokrotnie interweniowałem w ich sprawach w polskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Kilkukrotnie z powodu mojej działalności nie wpuszczono mnie na Białoruś - służby białoruskie na granicy zawracały mnie do Polski, bez podawania przyczyn. W maju 2010 r. byłem posłem sprawozdawcą ustawy o małym ruchu granicznym między Polską a Białorusią. Ustawę udało się przeprowadzić przez Sejm w ciągu zaledwie dwóch dni! Uważam to za wielkie osiągnięcie. Ustawa ta ułatwi życie wielu mieszkańcom naszego regionu.

  • W 2015 r. rozpocząłem swoją czwartą kadencję w Sejmie. Jestem wiceprzewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych i przewodniczącym Zespołu Parlamentarnego ds. Białorusi (założonego z jego inicjatywy). Pracuję również w Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych.
  • W 2009 r. kierowałem ogólnopolską akcją Platformy Obywatelskiej "POwiedz Tak! Polskiej wsi". W 2014 r. organizowałem ogólnopolską akcję Platformy Obywatelskiej wsparcia dla Ukrainy, w czasie fali protestów na kijowskim Majdanie.
  • W październiku 2013 roku zostałem ponownie wybrany przewodniczącym Regionu Podlaskiego Platformy Obywatelskiej. Jest również członkiem Zarządu Krajowego PO

Jestem dumny z...

Za mojej pierwszej kadencji jako przewodniczącego regionu, w latach 2006-2010, podlaska PO zwiększyła liczbę członków z 500 do 1500. Stworzyliśmy struktury we wszystkich podlaskich powiatach. Wygraliśmy wybory na prezydenta Białegostoku. Przejęliśmy władzę w Białymstoku oraz w całym województwie - dzięki koalicji z PSL w sejmiku wojewódzkim. Zawarliśmy także porozumienie ze środowiskiem prawosławnym, które po raz pierwszy dało mieszkańcom naszego regionu szansę na wspólną pracę dla dobra publicznego. To ważne osiągnięcia podlaskiej PO. Jestem z nich dumny.

Wprowadziłem też do polityki dwie osoby bardzo ważne dla regionu podlaskiego: Barbarę Kudrycka i Tadeusza Truskolaskiego. Osobiście kierowałem ich zwycięskimi kampaniami wyborczymi: Barbary Kudryckiej w 2004 r. do Parlamentu Europejskiego (pani Kudrycka była Ministrem Nauki i Szkolnictwa Wyższego, obecnie ponownie jest posłanką Parlamentu Europejskiego), oraz  - w 2006 roku - Tadeusza Truskolaskiego,  obecnego prezydenta Białegostoku.

W sierpniu 2005 roku uczestniczyłem też w tworzeniu fundacji Fundusz Białystok Ojcu Swiętemu. Byłem pomysłodawcą powstania tej fundacji - chciałem, byśmy pamięć Jana Pawła II czcili, świadcząc realną pomoc potrzebującym. Dziś Fundusz udziela stypendiów uzdolnionej młodzieży z całego województwa podlaskiego, pochodzącej z rodzin zagrożonych wykluczeniem społecznym lub ekonomicznym. Na początku fundacja mogła wesprzeć 14 gimnazjalistów, dziś wypłaca stypendia 44 uczniom.

Inni na mój temat - do poczytania:

  1. Encyklopedia Solidarności
    http://www.encyklopedia-solidarnosci.pl/wiki/index.php?title=Robert_Tyszkiewicz
  2. Wikipedia
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Robert_Tyszkiewicz

 

Strona jest administrowana przez pracowników biura poselskiego Roberta Tyszkiewicza w Białymstoku.
Kopiowanie i wykorzystywanie informacji wymaga zgody biura poselskiego.

Copyright © 2011-2017 Biuro Poselskie Roberta Tyszkiewicza.

Projekt i realizacja copyright © 2011-2017: Piotr Robert Konopelko.