Polska zdała egzamin - podsumowanie prezydencji
| W mediach - Gazeta Wyborcza |
Robert Tyszkiewicz w "Gazecie Wyborczej" podsumowuje polską prezydencję w Unii Europejskiej: zdaliśmy egzamin w trudnym czasie
Zakończenie negocjacji i podpisanie traktatu akcesyjnego Chorwacji oraz umiejętne koordynowanie prac nad sześciopakiem - to w ocenie wiceszefa sejmowej komisji spraw zagranicznych Roberta Tyszkiewicza niektóre osiągnięcia kończącej się polskiej prezydencji.
- Polska prezydencja była sukcesem. Zwłaszcza w kontekście wyzwań, jakie przed nią stanęły. To nie było przewodnictwo w spokojnych czasach, kiedy podejmuje się rutynowe decyzje. To była prezydencja - w drugiej fazie - ostrego kryzysu finansowego, wymagająca od polskiego premiera umiejętności szybkiego podejmowania inicjatyw, elastycznego zachowania, korygowania wcześniejszych planów i założeń - podsumował Robert Tyszkiewicz. Wyraził przekonanie, że polskie przewodnictwo w Radzie UE było jednym z najlepszych i najsprawniejszych w historii: - Zdaliśmy egzamin z przewodnictwa w trudnym czasie. Możemy być z tego dumni - podkreślał.
Jak zaznaczył Tyszkiewicz, niekwestionowanym sukcesem polskiej prezydencji jest zakończenie negocjacji i podpisanie traktatu akcesyjnego UE z Chorwacją.
- Było to symboliczne i wymowne wydarzenie. Na trwałe zapisze się w historii Unii - mówi poseł.
Według wiceszefa komisji, do sukcesów prezydencji można zaliczyć "umiejętne koordynowanie prac nad sześciopakiem, czyli nad mechanizmem antykryzysowym".
- Ważnym wydarzeniem był także szczyt Partnerstwa Wschodniego, organizowany w niełatwym czasie, ponieważ dla Europy ważniejszy był wymiar śródziemnomorski, czyli następstwa tzw. arabskiej wiosny. W tym kontekście przeprowadzenie tego szczytu z udziałem głów państw UE w Warszawie, przyjęcie mapy drogowej dla Gruzji i Mołdawii w sprawie strefy wolnego handlu z UE należy uznać za sukces - zaznaczył.
Do plusów polskiej prezydencji zaliczył też zakończenie negocjacji umowy stowarzyszeniowej UE z Ukrainą. Podkreślił, że finalizacja umowy została wstrzymana - nie z winy Polski - a w związku z aresztowaniem i skazaniem byłej premier Ukrainy Julii Tymoszenko.
Jak podkreślił polityk PO, do sukcesów polskiej prezydencji należy także podpisaniem umowy o małych ruchu granicznym między obwodem kaliningradzkim a częścią Pomorza, Warmii i Mazur.
- To oznaczało uzgodnienia ze wszystkimi krajami UE - stwierdził, oceniając, że ma to istotne znaczenie nie tylko dla Polski, ale dla całej UE. Dodał, że aktualnie Polska ma zawarte umowy o małym ruchu granicznym ze wszystkimi państwami po wschodniej stronie granicy. - Bez precedensu był też szczyt UE w Brukseli 8 i 9 grudnia, który zakończył się deklaracją umowy międzyrządowej ws. dyscypliny finansowej - dodał.
W opinii Tyszkiewicza za polskiej prezydencji w zasadzie zostało zrealizowane wszystko, co wcześniej zaplanowano. "Nie dostrzegam tu porażek. Prezydencja była udana. Trudno byłoby wskazać jakieś przedsięwzięcia, które Polska rozpoczęła, a następnie musiała się z nich wycofać - zaznaczył. Przyznał jednak, że w czasie przewodnictwa, z powodu kryzysu, na dalszy plan zeszła kwestia unijnego bezpieczeństwa oraz sąsiedztwa wschodniego.
Wiceszef komisji nie zgadza się z zarzutami opozycji, że niektóre założenia w UE byłyby zrealizowane bez względu na to, jakie państwo stałoby na czele Rady UE.
- Prezydencja polega na koordynowaniu i przejęciu pewnych założeń. Podobnie jak dachówki, prezydencje muszą nachodzić na siebie - zaznaczył. Podkreślił też, że nie może zgodzić się z opinią opozycji, że za polskiej prezydencji podjęto mało istotne kwestie. - Przewodnictwo w Radzie składa się ze spraw wielkich np. przyjęcie Chorwacji, i mniejszych jak choćby z zakresu nauki, kultury - dodał.
(Gazeta Wyborcza, Monika Kosz-Koszewska)
| następna » |
|---|



