W mediach

Robert Tyszkiewicz nowym przewodniczącym podlaskiej PO

W niedzielę 27 października w Białymstoku odbył się zjazd podlaskich struktur PO, podczas którego wybrano nowego przewodniczącego. W głosowaniu wzięło udział 313 delegatów, oddano 308 głosów ważnych -  za Tyszkiewiczem opowiedziało się aż 286 delegatów.

Jak powiedział dziennikarzom Tyszkiewicz tuż po wybraniu go na przewodniczącego, liczba oddanych na niego głosów to "masywne i solidne" wsparcie. Jego zdaniem pokazuje też, jakie oczekiwanie jest podlaskich delegatów - aby "zbudował pełną jedność i współpracę" w tym środowisku, które - jak dodał - w ostatnim czasie było podzielone. Uważa, że głosowanie pokazało też, iż ma kredyt zaufania. "Dlatego moje podstawowe zobowiązanie, to odbudować dobry klimat współpracy i jedności w podlaskiej Platformie" - mówił.

Jak podkreślił podczas zjazdu, najważniejsze jest stworzenie "platformy regionalnej solidarności", która m.in. wpłynie na aktywność partii w regionie czy podejmowanie decyzji w sprawie podziału unijnych środków.


(Kurier Poranny; fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta)

Robert Tyszkiewicz: lobby prołukaszenkowskie w Sejmie to wstyd

  W Sejmie założono zespół współpracy z Republiką Białoruś. - Wstyd. I poważny błąd polityczny. Do tej pory polski parlament, ponad podziałami partyjnymi, reprezentował jedno stanowisko potępiające reżim Łukaszenki - podkreśla poseł Robert Tyszkiewcz, kierujący od lat innym zespołem do spraw Białorusi, w wywiadzie dla Polskiego Radia.

 

12 lipca w Sejmie powstał zespół  do spraw współpracy z Republiką Białoruś, który na swoje pierwsze posiedzenie 24 lipca zaprosił ambasadora Białorusi w Warszawie.  Przewodniczący owego zespołu Eugeniusz Czykwin twierdzi, że ma zamiar budować dobre relacje z Białorusią, m.in. w sferze gospodarczej i kulturalnej, choć nie chce rezygnować z popierania działań opozycji białoruskiej.

Zespół utworzono mimo tego, że w Sejmie od ośmiu lat istnieje już zespół do spraw Białorusi. Przewodniczący owego zespołu poseł Robert Tyszkiewcz podkreśla, że Polska od lat starała się, by Unia Europejska mówiła jednym głosem w sprawie Białorusi, inicjowała rezolucje potępiające reżim białoruski. Tymczasem nowo utworzony zespół nosi nazwę ”współpracy z Republiką  Białoruś”. Parlamentarzysta przypomina, że nie utrzymujemy politycznych stosunków z władzami Białorusi, a jak wynika z nazwy nowego zespołu, posłowie w nim zrzeszeni chcą wchodzić z nimi w pozytywne relacje.

- To jest zaprzeczenie dotychczasowych działań polskiego Sejmu i polskich władz. Chcemy współpracy kulturalnej i gospodarczej ze społeczeństwem białoruskim, polskie samorządy utrzymują kontakty z białoruskimi władzami lokalnymi, ale nie popieramy władz tego państwa. Nie można jednocześnie kogoś ganić i głaskać po główce – komentuje poseł.

Robert Tyszkiewicz jest przekonany, że wielu posłów, którzy weszli w skład  ”zespołu współpracy z Republiką Białoruś” zrobiło to w dobrej wierze. Będzie do nich apelował, aby opuścili ten zespół, bo uczestniczenie w nim nie przynosi chluby, a wstyd.

PolskieRadio.pl: Jak ocenia pan powstanie drugiego zespołu do spraw Białorusi, a właściwie do spraw współpracy z Republiką Białoruś?

Robert Tyszkiewicz, przewodniczący zespołu ds. Białorusi: Nie mam żadnych wątpliwości, że ten zespół jest kontrprzedsięwzięciem wobec istniejącego od 2005 roku parlamentarnego zespołu do spraw Białorusi, któremu mam zaszczyt przewodniczyć. To nowe przedsięwzięcie obliczone jest na tworzenie lobby prołukaszenkowskiego w polskim Sejmie. Jest to wyraziście ujęte w nazwie. Nazwa nie mówi o przyjaźni polsko-białoruskiej, współpracy polsko-białoruskiej, a o współpracy z Republiką Białoruś, czyli z państwem białoruskim. Kto dziś rządzi państwem białoruskim? To doskonale wiemy.

Będę przypominał posłom, którzy już przystąpili do tego zespołu, zapewne w nieświadomości, że w polskim Sejmie jest już zespół, który stawia sobie za cel wspieranie przemian demokratycznych na Białorusi, ale również wspieranie współpracy polsko-białoruskiej w szerokim wymiarze społecznym. Będę wszystkich zachęcał, aby przystąpili do zespołu, który ma długą tradycję, a nie do tego, przedsięwzięcia, wyraźnie prołukaszenkowskiego, które firmuje poseł Eugeniusz Czykwin.

To niedobrze, że w polskim Sejmie mamy dwugłos w sprawie Białorusi. Polska prezentuje wyraziste i jasne stanowisko w sprawie polityki wobec Białorusi na forum europejskim. Oczekujemy, że Europa będzie mówić jednym głosem.  A tu się okazuje, że w polskim parlamencie będziemy mieli dwugłos.

To jest oczywiście głos wyraźniej mniejszości. Smuci jednak fakt, że udało się powołać taki zespół. Poinformowałem prezydium Sejmu, że uważam, iż istnienie dwóch zespołów białoruskich nie znajduje żadnego uzasadnienia, ani politycznego, ani logicznego. Wszyscy chętni mogą zmieścić się w zespole, któremu ja przewodniczę.

Niestety: stało się. Mam nadzieję, że przynajmniej część spośród parlamentarzystów, którzy zdecydowali się do niego przystąpić, zapewne z dobrymi intencjami, zrozumie jaki jest kontekst polityczny tego przedsięwzięcia, nie zechce wspierać frakcji łukaszenkowskiej ani jej współtworzyć i wspierać władz dzisiejszej Białorusi. W tym kraju znajdują się wciąż więźniowie sumienia. Powinna tutaj obowiązywać zasada przyzwoitości.

Gdyby część posłów opuściła ten zespół, mógłby on przestać istnieć?

Tak. Liczę na to, że posłowie zostaną przez nas przekonani. Będę ich prosił o taką decyzję. Wszyscy, którzy są zainteresowani współpracą z Białorusią, rozwojem relacji z Białorusią, w połączeniu z troską o standardy demokratyczne, co jest wspólnym stanowiskiem całej Europy, mogą przystąpić do naszego zespołu i świetnie się z nim odnaleźć. Gdyby posłowie gremialnie opuścili ten zespół, wówczas nie mógłby on funkcjonować.

Dla mnie to sytuacja zawstydzająca. Doszło do tego w polskim Sejmie, w Polsce, kraju znanym z tego, że wspiera wolność na Białorusi. Pamiętamy, kiedy przestaliśmy powoływać grupę bilateralną polsko-białoruską – po zamachu na związek polskiej mniejszości i delegalizacji Związku Polaków na Białorusi przez władze w Mińsku. Po tym, od 2005 roku nie powołujemy grupy bilateralnej z parlamentem białoruskim. A tu raptem tego typu inicjatywa? Myślę, że nikomu chluby nie będzie przynosiło zasiadanie w tym łukaszenkowskim zespole.

Czytaj więcej:  Robert Tyszkiewicz: lobby prołukaszenkowskie w Sejmie to wstyd   

Tyszkiewicz: uchwała ws. zbrodni wołyńskiej przekazuje trudną i pełną prawdę

Poseł Robert Tyszkiewicz, sprawozdawca uchwały ws. zbrodni wołyńskiej, ocenił, że polityczna zapalczywość i chęć rozgrywania tragedii wołyńskiej na użytek doraźnych sporów spowodowały, iż nie udało się przez konsensus przyjąć w Sejmie uchwały ws. zbrodni wołyńskiej. Jego zdaniem uchwała przekazuje "trudną i pełną prawdę" o Wołyniu.

- Szkoda, że nie udało się przyjąć uchwały poprzez konsensus, bo wydarzenia wołyńskie bardzo na to zasługują - powiedział PAP w piątek Tyszkiewicz, wiceszef sejmowej komisji spraw zagranicznych, zaraz po głosowaniu nad uchwałą. Poseł przed sala plenarną odczytał całość uchwały.

 Wcześniej Sejm podjął uchwałę ws. zbrodni wołyńskiej, w której oddał hołd ok. 100 tysiącom Polaków bestialsko pomordowanych przez ukraińskich nacjonalistów. Zbrodnię określono jako "czystkę etniczną o znamionach ludobójstwa". Część opozycji postulowała, aby w uchwale zbrodnię wołyńską nazwać wprost ludobójstwem. Z kolei minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski dowodził, że radykalny zapis uchwały mówiący o "ludobójstwie" może utrudnić europejską perspektywę Ukrainy.

Tyszkiewicz powiedział Polskiej Agencji Prasowej, że zdecydował się odczytać na sali plenarnej tekst uchwały, bo miał wrażenie, że na jej temat wypowiadało się wiele osób, które "nie miały świadomości jak trudną prawdę i jak pełną prawdę o zbrodni wołyńskiej chcemy naszym ukraińskim przyjaciołom powiedzieć".

- Ta uchwała mówi wszystko. Reakcja sali na tekst uchwały pokazuje, że gdyby mniej było politycznej zapalczywości, chęci rozgrywania tej tragedii na użytek doraźnych politycznych sporów, to kompromis wokół tego tekstu byłby możliwy do zbudowania. Żałuję, że tak się nie stało - dodał polityk PO.

W 2013 r. mija 70. rocznica masowych zbrodni UPA popełnionych na polskiej ludności cywilnej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Kulminacja zbrodni nastąpiła 11 lipca 1943 r., gdy oddziały UPA zaatakowały ok. 100 polskich miejscowości. W wyniku mordów UPA zginęło ok. 100 tys. Polaków: mężczyzn, kobiet, starców i dzieci.



 

Strona jest administrowana przez pracowników biura poselskiego Roberta Tyszkiewicza w Białymstoku.
Kopiowanie i wykorzystywanie informacji wymaga zgody biura poselskiego.

Copyright © 2011-2017 Biuro Poselskie Roberta Tyszkiewicza.

Projekt i realizacja copyright © 2011-2017: Piotr Robert Konopelko.