W mediach

Rospuda ochroniona!

Historię o tym, jak to z Rospuda było i jak jest teraz, czyli o wielkim społecznym konflikcie, jego rozwiązaniu i 100 milionach zł opisała Aneta Boruch w "Kurierze Porannym".

- Rospuda nieźle wypromowała się dzięki temu konfliktowi - mówi Robert Tyszkiewicz. - Teraz trzeba pomyśleć, jak ten ocalony skarb przyrody wykorzystać dla rozwoju gospodarczego gmin.

 
"Walką ekologów o Dolinę Rospudy, o zachowanie jej w niezmienionym kształcie i o zmianę przebiegu obwodnicy Augustowa w 2006 i 2007 roku żyła cała Polska. Zebrano setki tysięcy podpisów pod petycją o zmianę przebiegu trasy, a organizacje ekologiczne rozłożyły nad Rospudą miasteczko namiotowe. Mieszkańcy jednak domagali się jak najszybszej budowy obwodnicy, by zmniejszyć natężenie ruchu drogowego w samym Augustowie. Pat trwał długo. Sprawa była przez długi czas na pierwszych stronach gazet i w serwisach telewizyjnych jako przykład niemożności rozwiązania bolączki społecznej. Z jednej strony - niebezpieczna, uciążliwa dla mieszkańców droga. Z drugiej - postulaty ekologów, niepozbawione racji. Wydawało się, że spór jest tak zaogniony, że nie da się go rozwiązać.
- Na dodatek stan prawny obwodnicy w starym przebiegu został tak zabagniony, że były poważne wątpliwości czy warto próbować rozwikłać ten węzeł gordyjski - wspomina Robert Tyszkiewicz, poseł PO. - Czy też może lepiej byłoby poszukać resetu, takiego rozwiązania sytuacji, które po pierwsze uwzględniłoby oczekiwania środowisk ekologicznych i uspokoiły je. A po drugie dałyby możliwość w przewidywalnym, realnym terminie realizacji inwestycji. Naprawdę sytuacja była już dość dramatyczna.
Problem obwodnicy Augustowa stawał się już powoli tematem nie inwestycyjnym, a politycznym. Przy każdych wyborach to był wiodący temat w województwie podlaskim, a budowa praktycznie stała w miejscu. Pomimo protestów środowiska ekologicznego i stanowiska Komisji Europejskiej, zarzucającej władzom polskim nierozpatrzenie wariantów omijających tereny chronione, na początku 2007 roku budowę rozpoczęto. Ale gdy pojawiło się zagrożenie, że przeciw Polsce zostanie skierowany do Parlamentu Europejskiego wniosek o łamanie prawa wspólnotowego, co mogłoby obciążyć Polskę dużymi karami, budowę przerwano. Ale sprawy nie można było tak zostawić. Coś z tym trzeba było zrobić. Dlatego dwaj podlascy posłowie: Robert Tyszkiewicz i Leszek Cieślik zwrócili się do rządu z propozycją zawarcia pewnego kontraktu społecznego.
- Miałby polegać na tym, że przekonujemy społeczność lokalną do nowego przebiegu obwodnicy Augustowa - opowiada Tyszkiewicz. - A ludzie w zamian otrzymują rekompensaty w postaci pieniędzy na lokalny rozwój, na najbardziej potrzebne inwestycje w postaci uporządkowania gospodarki wodno-ściekowej. Co zresztą pięknie spinało się z potrzebą ochrony przyrody.
Rozmowy w tej sprawie toczyły się od 2008 roku. W gabinecie wicepremiera odbyło się szereg spotkań z udziałem ministra rozwoju regionalnego, ministra infrastruktury i wiceministra środowiska, który jednocześnie był przewodniczącym rady nadzorczej Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Eksperci, którzy pojechali na miejsce, ocenili, że nadrospudzkie gminy będą potrzebowały 100 milionów złotych na inwestycje.
- Wszyscy mnie pytali w Warszawie, czy lokalni samorządowcy poradzą sobie z wykorzystaniem dużych, dodatkowych pieniędzy, czy to obrobią - zdradza tajniki
negocjacyjnej kuchni Robert Tyszkiewicz. Gra toczyła się nie tylko o sto milionów złotych na inwestycje wodno-ściekowe. Przede wszystkim trzeba było znaleźć pieniądze na realizację samej obwodnicy w nowym przebiegu. A to były poważne pieniądze, bo wiadomo, że nowa inwestycja będzie droższa od tej proponowanej wcześniej. Tylko trzeba było jeszcze pójść do mieszkańców i powiedzieć: co wy na to. I przekonać się, czy takiego kontraktu chcą, czyli krótko mówiąc, że nie będę protestować i że trudny kompromis zostanie zawarty.
- Naprawdę podziwiałem Leszka Cieślika - przyznaje Tyszkiewicz. - Bo trzeba było mieć odwagę powiedzieć to ludziom, że jeżeli chcemy mieć tę drogę, upierając się przy starym przebiegu, to nigdy jej nie zbudujemy.

Czytaj więcej: Rospuda ochroniona!

Euro 2012? Takiej kampanii promocyjnej nie bylibyśmy w stanie zrobić za żadne pieniądze

„Kurier Poranny” podsumował Euro 2012.  Oto jak turniej oceniają podlascy eksperci:
 
„Nowoczesne drogi, stadiony czy dworce - to wszystko zyskaliśmy dzięki organizacji mistrzostw w Polsce. Ale zmienił się też nasz wizerunek w oczach świata.  -Takiej kampanii promocyjnej nie bylibyśmy w stanie zrobić za żadne pieniądze - podkreśla Robert Tyszkiewicz, podlaski poseł PO. 
Sam Michel Platini, który przecież chciał nam zabrać organizację Euro, powiedział, że na Polsce i Ukrainie warto się wzorować. Chwaląc nas oznajmił, że podnieśliśmy innym krajom poprzeczkę - zauważa Lech Pilecki, prezes Podlaskiego Klubu Biznesu.
- Najważniejsze, że Euro wygraliśmy jako cały kraj i całe społeczeństwo. To był swego rodzaju egzamin - otwarcie się dla tak wielu gości jednocześnie - przekonuje Robert Tyszkiewicz, podlaski poseł PO.
- Euro wiele rzeczy przyśpieszyło. Polepszy się jakość naszego życia. Na organizacji imprezy wiele instytucji zarobiło, na przykład hotele, pensjonaty - dodaje profesor Robert Ciborowski, ekonomista z Uniwersytetu w Białymstoku.
- Powstało przecież dużo potrzebnych obiektów, jak nowe drogi, stadiony, lotniska czy dworce kolejowe - wylicza Lech Pilecki. Zwraca uwagę, że również białostoczanie na tym skorzystają. - Mamy wreszcie połączenie między naszym dworcem a warszawskim lotniskiem. Dotychczas na Okęcie trzeba było tłuc się autobusem, albo jechać taksówką. Jest szansa, że takie ułatwienie komunikacyjne przyciągnie także do nas przedsiębiorców - uważa Lech Pilecki.
Dzięki turniejowi Polska zyskała także doskonałą promocję na świecie. - Takiej kampanii promocyjnej nie bylibyśmy w stanie zrobić za żadne pieniądze - podkreśla Robert Tyszkiewicz.

Przez ostatnie trzy tygodnie pokazaliśmy, że jesteśmy znakomitymi gospodarzami, ale że także umiemy kulturalnie kibicować piłkarskim drużynom. - W Euro cenne okazało się to, co nas wszystkich zintegrowało - wspólne emocje, wspólne przeżywanie i ta atmosfera święta, ale i dumy, że nasz kraj, my wszyscy byliśmy w stanie je przygotować, i że właśnie za tę organizację chwali nas tylu cudzoziemców z
Europy i całego świata - dumny jest Maciej Żywno, wojewoda podlaski.
- Zmieniła się nasza mentalność. Jesteśmy bardziej pewni siebie. Podniosła się nasza świadomość duchowa - zauważa Lech Pilecki.
(Kurier Poranny, Julita Januszkiewicz)

Kultura i sztuka. Płynie kasa, płynie od ministra

O tym, kto z Podlaskiego dostał dotacje z Ministerstwa Kultury na organizację imprez kulturalnych oraz rozwój instytucji kultury, 1 lutego poinformował poseł Robert Tyszkiewicz. Opisała to szczegółowo Monika Żmijewska z białostockiej "Gazety Wyborczej":

"Znamy pierwsze decyzje rozstrzygnięć konkursowych w ramach tzw. programów ministerialnych. Wiadomości dla Podlasia są bardzo dobre. 790 tysięcy złotych resort przekaże na rewitalizację części zabytkowych pomieszczeń supraskiego klasztoru, przeznaczonych na potrzeby turystyczne (część programowa Akademii Supraskiej). Po 400 tys. zł trafi do parafii w Turośli i Wąsoszu: w tej pierwszej miejscowości na remont XIX-wiecznego kościoła p.w. św. Jana Chrzciciela, w tej drugiej - na konserwację elewacji murowanego kościoła gotyckiego (z pocz. XVI wieku) p.w. Przemienienia Pańskiego. 200 tys. zł dostanie XVII-wieczny klasztor podominikański w Sejnach na wymianę stolarki okiennej i drzwiowej. W ramach programu "Ochrona zabytków" 80 tys. zł dostanie też muzułmańska gmina wyznaniowa w Kruszynianach na przeprowadzenie prac konserwatorskich i restauratorskich na tutejszym cmentarzu (odnowa grobów z XVIII i XIX wieku), a 90 tys. zł - parafia pw. św. Archanioła w Łomży - na prace remontowo-konserwatorskie wieży dzwonnej z XVI w.

Minister kultury w tym roku znów docenił pracę Podlaskiego Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych i przeznaczył 200 tys. zł na kolejne zakupy dzieł sztuki współczesnej do regionalnej kolekcji. Niemal identyczną kwotę resort przekaże dwóm organizatorom festiwali muzyki cerkiewnej na Podlasiu: 149 tys. zł dostanie fundacja Muzyka Cerkiewna (na festiwal w Białymstoku), a 150 tys. zł stowarzyszenie Miłośnicy Muzyki Cerkiewnej (na organizację Hajnowskich Dni Muzyki Cerkiewnej). Dotacja ministra - 110 tys. zł - bardzo ucieszyła organizatorów festiwalu Up To Date - undergroundowej imprezy muzycznej na Węglowej (to wiadomość tym bardziej dobra, że z powodu błędów formalnych nie otrzymali dofinansowania w pierwszym rozdaniu konkursowym prezydenta miasta).

- Jesteśmy megazadowoleni. Zaufanie ministra bardzo nas ucieszyło - mówi Jędrzej Dondziło ze Pogotowia Kulturalno-Społecznego, organizującego Up To Date.

Czytaj więcej: Kultura i sztuka. Płynie kasa, płynie od ministra

 

Strona jest administrowana przez pracowników biura poselskiego Roberta Tyszkiewicza w Białymstoku.
Kopiowanie i wykorzystywanie informacji wymaga zgody biura poselskiego.

Copyright © 2011-2017 Biuro Poselskie Roberta Tyszkiewicza.

Projekt i realizacja copyright © 2011-2017: Piotr Robert Konopelko.